Wywiad z Miguel’em Angel’em Zotto – “El Farolito Paris Tango Magazine” nr 4 z września 2003

Fragmenty wywiadu z Miguel’em Angel’em Zotto opublikowanego w “El Farolito Paris tango magazine” nr 4 z września 2003. Wywiad przeprowadzał Alexander “Sandro” Kumminig.

MIGUEL ANGEL ZOTTO

Mieszkańcy Buenos Aires ogłosili go jednym z 3 najlepszych tancerzy tanga XX wieku. W 1988 stworzył, razem Mileną Plebs, Zespół Compania Tango x 2, z którym objechał cały świat i którego spektakle były grane na scenie przez ponad 12 lat.Miguel Angel był w Paryżu na początku tego roku razem z Soledad Rivero. (…)

Alexander: W Buenos Aires, tak jak i w Paryżu, widuję Cię każdego wieczoru na milondze.. nawet po przedstawieniu.

Miguel: Tak, ponieważ milonga to miejsce, gdzie dorastałem. Jestem przede wszystkim tancerzem z milongi, zawodowstwo przyszło później. Zacząłem tańczyć od 2 roku życia. Gdy miałem jedenaście, tańczyłem już każdego wieczoru i dzisiaj, w wieku 45 lat, robię to nadal. Poza tym lubię testować milongi w miastach, do których podróżuję, żeby zobaczyć jak ludzi tańczą, jaki jest ich poziom.

Alexander:Jakie zmiany zauważasz na przestrzeni lat?

Miguel: Zmianę odczuwa się przede wszystkim w tendencji do zamykania się tancerzy w jednym stylu tanga. Obecnie, powtarzam to moim uczniom, w tańcu potrzebna jest osobowość. Mówię, aby brali od mistrza to, co ma najlepszego, ale nie jego styl i jego image. Styl musi być sprawą indywidualną… co jest teraz rzadkością. W latach 40-tych, nawet jeśli w każdej dzielnicy był oczywiście jakiś wybitny dzieciak, każdy wkładał w taniec własną osobowość. Dzisiaj ludzie kopiują. Oczywiście, tango również bardzo się rozwinęło. Od 18 lat, od kiedy podróżuję, ilość milong i tancerzy niezmiernie wzrosła. Niektóre kraje odkryły tango, na przykład Hong Kong, Chiny, Singapur, Środkowy Wschód, Rosja…..

Alexander: Skąd tyle zainteresowania w tych krajach? Leżą przecież daleko od Argentyny.

Miguel: Tak, to prawda. Być może to miłość do tańca, w niektórych przypadkach kultura baletowa. Pamiętam, kiedy byłem w Moskwie, największe oklaski zebrałem za Gallo Ciego, taniec w bliski trzymaniu. Tutaj bardzo podoba się Organito de la Tarde. Pomału, ludzie zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, czym jest prawdziwe tango, tango tańczone blisko ziemi. To pozwala mi pokazać mój własny styl i odróżnić się od innych przedstawień.

Alexander: Inne przedstawienia?

Miguel: Inne przedstawienia .. nie wiedziałem żadnego, które by mi się podobało. Większość z nich powtarza po mnie to samo, co ja, wykorzystuje elementy z moich spektakli. Ja tymczasem cały czas tworzę, myślę gdzie włączyć orkiestrę, jak zrobić coś nowego… Dla przykładu spektakl, na którym obecnie pracuję będzie bardzo różny od tego, co robiłem wcześniej. To, co widziałeś to w Chaillot, choć reżyseria jest bardzo prosta, różni się od reszty.

Alexander: Jakie są cechy związane z “tangiem ludowym”, do którego tak często nawiązuje się, mówiąc o Tobie?

Miguel: Tancerz “ludowy” to osoba bez akademickiego wykształcenia. Być ludowym, to pracować folklorem tak jak z tangiem, bo są to tańce i muzyka ludowa. Piazzola był najpierw muzykiem ludowym. Zaczynał grając improwizacje, z orkiestrą Troilo. Dopiero później zaczął studiować muzykę. Virulazo i Copes sa tancerzami ludowymi. Z drugiej strony są tancerze, którzy studiowali od dziecka taniec klasyczny lub współczesny.

Skądinąd, aby być ludowym, trzeba urodzić się w barrio. Nie można urodzić się w Recoleta i być ludowym tancerzem, ponieważ w tej dzielnicy żyje inna kategoria ludzi. Otóż, kulturę ludowa odbierasz od twojej rodziny, przyjaciół, dzielnicy.. dorastałem patrząc jak mój dziadek tańczy tango, pośród robotników budowlanych, piłki nożnej, wyścigów, ulicznego życia, lunfardo (żargon z Buenso Aires - przyp. tłumacz) ….prostytutek… chowały mnie pod stołami baru, gdzie grałem w bilard, aby policja mnie nie zatrzymała gdy miałem zaledwie 11 lat. To z tego wszystkiego rodzi się ludowy artysta i tą przeszłość wnoszę ze sobą na scenę.

Alexander: Powiedziałeś kiedyś, że Antonia Todaro dał Ci klucz do bram choreografii. Co przez to chciałeś powiedzieć?

Antonio pokazał mi gdzie się zaczyna i kończy figura, co jest w niej interesującego, jak ją połączyć w kilka, skąd wiedzieć, że jeśli zaczynam tu, to wyjście jest tam…. Todaro dał mi klucz do tej wiedzy.

Alexander: Kiedy uczysz, jakie są najważniejsze rzeczy, które przekazujesz uczniowi?

Miguel: Przede wszystkim, abrazo (objęcie - przyp. tłumacza) i prowadzenie. Każdy ruch powinien mieć kierunek, znak. Nigdy nie tańczy się na pamięć: wszystko, począwszy od salidy (wyjście, krok rozpoczynający taniec- przyp. tłumacza), musi być poprowadzone. Prowadzi się ramionami, z zachowaniem własnej osi, dotykając stopami podłogi i wiedząc, gdzie kobieta postawi swoją stopę. Mówię tu o poziomie zaawansowanym. W którym momencie zrobić giro (obrót- przyp. tłumacza), nabrać oddechu, aby dać sobie czas i pomyśleć o następnych krokach…. Oddzielić tango de salon (tango polegające na chodzeniu do muzyki, bez figur - przyp. tłumacza) od tanga scenicznego, nie robić wielkich boleo (figura w tango polegająca na wymachu nogi partnerki - przyp. tłumacza) lub wielkich gancho (hak na nodze partnera - przyp. tłumacza), tańczyć harmonijnie, szanować cudzą przestrzeń. Tego wszystkiego uczę. Szanować kobietę, dbać o nią, sprawić, by rozkwitła, dać jej możliwość zrobienia adornos (ozdobników - przyp. tłumacza). Nie można traktować kobiety brutalnie, gdy się z nią tańczy. Jeśli robisz figurę zwaną sacada (wejście nogi partnera w przestrzeń partnerki- przyp. tłumacza), trzeba ją zrobić subtelnie, jak pieszczotę.

Tango ma w sobie coś szczególnego, co odkrywa osobowość tego, kto tańczy… osobowość agresywną, pełną szacunku dla kobiety lub egoistyczną.. to, kim tancerz jest w życiu … i w łóżku.

Alexander: Na koniec, jakie są Twoje plany na najbliższe miesiące…

Miguel: Jestem na tournee w Europie przez cały rok, a w przyszłym roku przygotowujemy z Horacio Ferrer (przewodniczący Akademii Tanga z Buenos Aires, twórca libretta do spektaklu Maria de Buenos Aires - przyp. tłumacza) nową wersję Marii z Buenos Aires w Melbourne i w Sydney. Potem znowu Paryż pod koniec 2004.

Tłumaczyła Joanna Gabryszewska